Jesteś tutaj:Wykonawcy»Black Sabbath»Black Sabbath - Sabbath Bloody Sabbath
  • 2012-05-15 - Warszawa, Proxima 30/35 PLN
    2012-05-06 - Toruń, Bunkier 25/30 PLN
    2012-05-17 - Poznań, Blue Note 30/35 PLN
    2012-05-18 - Wrocław, Firlej 30/35 PLN

  • 2012-05-21 - Poznań, Eskulap
    2012-05-22 - Kraków, Klub Studio
    2012-05-23 - Wrocław, Klub Eter
    2012-05-24 - Warszawa, Stodoła

  • od 2012-05-23 do 2012-05-26 - Kraków, Betel/Re/Rozrywki Trzy/Kotkarola/Bomba

  • 2012-05-26 - Katowice, Mega Club, 19:00
    2012-05-27 - Warszawa, Progresja, 20:00
    2012-05-29 - Gdynia, Ucho, 20:00
    2012-05-30 - Lublin, Graffiti, 19:00
    2012-05-31 - Poznań, Eskulap, 19:00

  • UK

    2012-05-30, Kraków, klub Studio, godz. 20:00

  • 2012-06-13, Kraków, klub Studio, godz 20:00

  • 30-06-2012 - Warszawa, Proxima
    01-07-2012 - Białystok, Halfway Festival

  • 2012-07-05, Zabrze, Dom Muzyki i Tańca, godzina 20:00

  • 2012-07-07, Wrocław - klub Eter, otwarcie 18:00 - początek 19:00, bilety: 130 PLN

  • 2012-08-24, Zabrze, Domu Muzyki i Tańca, godz. 20:00, bilety: 120-260 PLN w przesprzedaży

  • 2012-10-03 Bydgoszcz, Hala Astoria  20:00
    2012-10-04 Gdynia, Klub Ucho  20:00
    2012-10-05 Warszawa, Klub Progresja 20:00
    2012-10-06 Katowice, Mega Club 20:00

  • 2012-10-15, Warszawa, Sala Kongresowa, godz. 20:00

Weź udział w powiększaniu bazy płyt portalu progressive-bolt! Jeśli znasz wykonawcę, bądź album, który Twoim zdaniem powinien się tu znaleźć napisz do nas korzystając z formularza kontaktowego, a my niezwłocznie dodamy go do naszego serwisu.

Black Sabbath - Sabbath Bloody Sabbath Recenzja redakcji

Oceń ten album
Ocena: 5
(6 głosów)

Spis utworów:

  1. "Sabbath Bloody Sabbath" – 5:46
  2. "A National Acrobat" – 6:20
  3. "Fluff" – 4:10
  4. "Sabbra Cadabra" – 5:55
  5. "Killing Yourself to Live" – 5:35
  6. "Who Are You?" – 4:10
  7. "Looking for Today" – 5:00
  8. "Spiral Architect" – 4:40]

Recenzja redakcji

W ciągu pierwszych czterech lat swojej działalności (1968-1972) grupa Black Sabbath nagrała aż cztery studyjne albumy. Już pierwszy z nich, Black Sabbath, odniósł wielki sukces. Drugi, Paranoid, przyniósł zespołowi ogromną popularność i na przestrzeni lat został okrzyknięty arcydziełem. Kiedy ukazała sie kolejna płyta, Master Of Reality, wielu krytyków uznało ją za najlepsze z dotychczasowych dokonań muzyków. Natomiast czwarta z kolei Vol. 4, choć dobra, nie zyskała tego poklasku, co poprzednie. Kiedy w 1973 roku zespół zabierał się do pracy nad kolejnym albumem, rokowania nie były zbyt dobre. Podobno przez pierwsze sześć tygodni nie skomponowali żadnego utworu. Podobno rozważali możliwość rozwiązania formacji. Nic, absolutnie nic nie wskazywało na to, że dzieło, które powstanie będzie przełomowe nie tylko dla twórczości Black Sabbath, ale także dla heavy metalu, dla metalu tak w ogóle, a nawet dla całego rocka. Jednak tak własnie się stało. Po wspomnianych sześciu tygodniach Tony Iommi wymyślił riff, na podstawie którego zbudowany został utwór Sabbath Bloody Sabbath. I tworzenie kolejnych kawałków poszło niemal błyskawicznie.

Nie jest łatwo dzisiaj recenzować płytę Sabbath Bloody Sabbath. Bo o czym właściwie tutaj pisać? Wszystko już zostało powiedziane, powstało mnóstwo recenzji, jest nawet biografia zespołu o tym samym tytule. Niemal każda piosenka zawiera genialny riff, porywającą melodię, świetny wokal, prosty i dosadny tekst... Kawałki są charakterystyczne, rozpoznawalne dla prawie każdego, nawet dla tych, który nie interesują się twórczością Black Sabbath. Jest to krążek wybitny, należacy do kanonu i naprawdę wstyd go nie znać. Choćby pobieżnie. Zwłaszcza, jeżeli uważa się siebie za świadomego słuchacza jakiejkolwiek odmiany muzyki rockowej czy metalu.

Co w takim razie jest w Sabbath Bloody Sabbath tak genialnego? Z pewnością gitary - wspomniane riffy, bez wątpienia zasługujące na miano legendarnych. Sabbath Bloody Sabbath, National Acrobat, Sabra Cadabra, Looking For Today - spośród tych riffów trudno byłoby wybrać najlepszy, najciekawszy czy najbardziej znany, choć moim faworytem jest ten tytułowy. Solówki też są naprawdę świetne (Sabbath Bloody Sabbath, National Acrobat). Ważne jest też samo brzmienie gitary - niskie strojenie, ciężkie, przytłaczające dźwięki budują mroczny i duszny nastrój. Słychać, że jest to prawdziwy, stu procentowy heavy metal. Ale nie ma w tym nic zaskakującego, przecież Tony Iommi jest wybitnym gitarzystą.

Skoro już o wybitnych muzykach mowa, warto zwrócić uwagę na fakt, iż na instrumentach klawiszowych gra tutaj Rick Wakeman z zespołu Yes. I wykonywane przez niego partie syntezatorów mają niemały wpływ na cały album. Trudno wyobrazić sobie bez nich kompozycje takie jak Sabra Cadabra, Fluff, Spiral Architect. Odrealniony, można powiedzieć "kosmiczny" Who Are You zbudowany jest głównie w oparci o syntezator, a moim zdaniem jest to jeden z lepszych utworów na tej płycie.

Teksty na Sabbath Bloody Sabbath określiłabym jako urzekające w swej prostocie. W sposób dosadny mówią o samotności, zagubieniu, braku sensu, egzystencjalnej pustce. I mimo pewnego rodzaju naiwności nie są śmieszne. Wręcz przeciwnie, bardzo oddziałuja na emocje i zdają się trafnie odzwierciedlać uczucia. I pod tym względem znowu, przynajmniej w moim odczuciu, wyróżnia się kompozycja tytułowa. Chociaż Killing Yourself To Live czy Looking For Today również są doskonałe.

Nie byłoby jednak sukcesu płyty Sabbath Bloody Sabbath gdyby nie genialny wokal Ozzy'ego Osbourne'a. Charakterystyczny wrzeszczący, skrzeczący głos doskonale komponuje się z całością utworów, trudno wyobrazić sobie w jego miejsce coś innego. W dodatku utwory zmiksowane są w taki sposób, że głos brzmi metalicznie, w pewnym sensie "nieludzko", niczym głos robota. I nie sposób wymienić nalepsze partie wokalne. Wszystkie są doskonałe.

Jeżeli miałabym doszukiwać się słabych stron albumu, to nie za bardzo rozumiem rolę utworu Fluff. Mimo przyjemnego brzmienia wydaje mi się on nieco odbiegać nastrojem od reszty materiału. Wiem jednak, że wielu fanów zespołu ceni go sobie.

Sabbath Bloody Sabbath to płyta, która razem z innymi wczesnymi wydawnictwami Black Sabbath stała się inspiracją dla wielu grup heavy metalowych i hard rockowych, a także dla innych odmian rocka oraz metalu. I chyba dla prog metalu częściowo też. Bo przecież trudno dzisiaj wyobrazić sobie zespół grający dobrą, ostrą muzykę, który by zupełnie odcinał się od dokonań Osbourne'a i jego kolegów. Co ciekawe, sam Ozzy o rocku progresywnym wypowiada się w następujący sposób: "Jak widzę zespół, co stoi na scenie i próbuje oszołomić publikę, to aż mnie skręca. Bywam w Marquee, stary, więc widuję te zespoły.Ciągle grają to gówno, zwyczajne śmieci. A dzieciaki? Zobaczyłbyś jak się gapią, jak główkują: <<Nieźle stary, nie chwytam tego, ale musi być dobre>>. [...] Co do mnie, to dobre jest to, przy czym można potupać, pomachać łebskiem. Stary dobry rock'n'roll i niechaj go Bóg błogosławi, mówię ci, dla mnie o to właśnie chodzi" (Edward Macan, "Progresywny Urok", wydawnictwo "C&T", Toruń 2001). Ale czy naprawdę ich twórczość jest aż tak daleko od tych, którzy "próbowali oszołomić publikę"? Przecież mamy tutaj niebanalne kompozycje, dobre aranżacje, wysoki poziom wykonawczy, no i klawiszowca jednej z najważniejszych formacji rocka progresywnego. Sądzę, że to, czy Sabbath Bloody Sabbath jest tym "przy czym mozna potupać i pomachać łebskiem", czy jednak czymś więcej, każdy słuchacz musi ocenić sam.

napisała Monika dnia: piątek, 03 lutego 2012 23:39
  • Data: 1973

Zaloguj się, aby móc dodać recenzję! Rejestracja zajmuje tylko minutę, sam login i hasło, bez podawania danych osobowych!

Logowanie »
Rejestracja »

Logowanie

figuresmile
figuresmile