
Podczas trasy koncertowej „Get Me A Ladder Tour” w lutym 1973 zespół Emerson, Lake & Palmer zawitał do Szwajcarii. Tam, dość przypadkowo Keith Emerson natknął się na dzieła popularnego malarza, H.R. Gigera. Lider grupy był pod wrażeniem talentu artysty, którego mroczne wizje wydawały się idealnie pasować do muzyki zespołu. Już wtedy w głowie klawiszowca narodziła się myśl, aby okładkę kolejnego albumu formacji stworzył właśnie Szwajcar.
Jeśli chodzi o Emersona, to jego fascynacja twórczością Gigera była na tyle silna, że tak naprawdę obojętne mu było, co stworzy malarz, byle tylko znalazło się to na okładce płyty słynnego trio. Pianista miał jednak świadomość, że ELP to nie tylko on, ale także dwóch jego kolegów, dlatego też postanowił zasięgnąć ich rady. Po obejrzeniu kilku dzieł artysty, Greg Lake oraz Carl Palmer zgodzili się na współpracę z Gigerem proponując jednocześnie, aby podczas tworzenia okładki wykorzystał on motyw ze swojego obrazu „Pejzaż XIX”, a mianowicie ludzką czaszkę stanowiącą element futurystycznej maszyny.
H.R. Giger - Pejzaż XIX
Początkowo wydawnictwo nad którym trwały prace, miało się nazywać „Whip Some Skull On Ya”, co jest dość mocno złagodzonym określeniem seksu oralnego. Artyście czymś naturalnym wydawało się więc umieszczenie na okładce takich elementów anatomicznych człowieka jak czaszka, usta oraz penis. W zaawansowanej fazie prac nad albumem, muzycy stwierdzili jednak, że dotychczasowy tytuł należy zmienić. Na szczęście określenie „Brain Salad Surgery” pochodzące z utworu Dr Johna nie spowodowało zmian w szacie graficznej wydawnictwa, których tak bardzo obawiał się malarz, gdyż oznaczało właściwie to samo, co wcześniej zaproponowana wersja, czyli fellatio.
Skandal wybuchł zanim jeszcze płyta znalazła się na półkach sklepowych, gdy jedna z kobiet pracujących w tłoczni winyli zauważyła zarys fallusa poniżej podbródka dziewczyny. Wytwórnia zareagowała natychmiastowo, domagając się od Gigera zamalowania kontrowersyjnego fragmentu okładki. Dopiero, gdy zagrożono wykorzystaniem innego projektu graficznego, artysta idąc na ustępstwo rozjaśnił nieco pechowy element, tak aby imitował on smugę światła.
Co ciekawe, jako autor całego projektu widnieje nie H.R. Giger, a Fabio Nicoli. Stało się tak dlatego, że zaproponował on, aby okładka otwierała się jak wrota, ukazując twarz kobiety (była nią żona szwajcarskiego malarza) z zamkniętymi oczami. Z pomysłu tego zrezygnowano jednak w wersji CD, gdyż otwierana forma okładki powodowała, że bardzo łatwo ulegała ona uszkodzeniom.

Formacja ELP, zawdzięcza Szwajcarowi coś więcej niż tylko niezwykłą okładkę albumu, a mianowicie nowe logo. Trzy wąskie litery wewnątrz koła stały się znakiem rozpoznawczym grupy, który odtąd pojawiał się na wszystkim co było związane z trójką Brytyjczyków.


