Spis utworów
- Marks Of Sin
- Let`s Rush Out
- All Nights Mother
- In Between
- Code Of Death (102004072011)
- Stone Rules
- Under My Eyelids
- Holy Antics
- Some Part Of You
- Sun G
Recenzja redakcji
Niespełna kilka tygodni temu do sprzedaży trafiła płyta zespołu Figuresmile o intrygującym tytule In Between. I jak ów tytuł wskazuje, wydawnictwo faktycznie lokuje się gdzieś "pomiędzy". Przede wszystkim jest pierwszym albumem nagranym przez muzyków znanych do tej pory z grupy Three Wishes pod nowym szyldem. Poza tym, mimo, iż na krążku słychać duży wpływ słynnych zespołów progresywnych (niech wspomnę chociażby Porcupine Tree), to jednak trudno byłoby jednoznacznie przyporządkować go jednej inspiracji. Trudno byłoby też sklasyfikować go gatunkowo. Są tu fragmenty typowe dla rocka progresywnego, są ostrzejsze, bardziej progmetalowe, są też spokojniejsze, niemal balladowe, jest także sporo elektroniki. Co do jednego jednak nie ma wątpliwości - In Between to z pozycja, z którą warto się zapoznać.
Mamy w Polsce pewna grupę zespołów grających muzykę progresywną, niektóre z nich robią całkiem przyzwoita, międzynarodową karierę. Mamy też spore zainteresowanie tego typu twórczością wśród odbiorców. Dlatego bardzo dobrze, że taka formacja jak Figuresmile pojawiła sie na naszym rodzimym rynku. Zwłaszcza, że grają w sposób naprawdę oryginalny i na wysokim poziomie. Krzysztof Borek, wokalista formacji, ma ciekawy, rozpoznawalny głos i niemałe zdolności (doskonale radzi sobie w górnych rejestrach, co słychać na przykład w utworze All nights mother). Gitara, grająca zarówno ciężkie riffy, przywodzące na myśl Dream Theater czy Pain Of Salvation, jak i spokojne, nostaligczne melodie, doskonale buduje trzon całej muzyki. Talentu nie można odmówić także perkusiście, którego gra doskonale wpisuje się w całość albumu. Podobnie jak gitara, tak samo perkusja i bas, raz brzmią ostro i groźnie, raz stonowanie i uspokajająco. No i produkcja albumu nie budzi najmniejszych zastrzeżeń. Można powiedzieć, że jest na poziomie "światowym".
Co najbardziej wyróżnia zespół Figuresmile i ich In Between? Moim zdaniem są to umiejętność budowania nastroju, interesujące, zapadające w pamięć melodie, oraz wspomniana już różnorodność. Oprócz ciekawych kompozycji i profesjonalnego wykonania, większość utworów ma także spory ładunek emocjonalny. Jest to zasługa przede wszystkim ekspresyjnego wokalu Krzysztofa Borka, nie bez znaczenia pozostają jednak pozostałe instrumenty, bardzo dobrze z nim współbrzmiące. Słychać to w All nigths mother, Under my eyelids oraz Holy antics. W tym ostatnim klimat tworzy w dużym stopniu piękna partia wiolonczeli.
Pod względem gatunkowym, jak już wspominałam, mamy tak duże urozmaicenie, że trudno byłoby wszystko wymienić. Znajdziemy tu trip-hop, rock progresywny spod znaku Porcupine Tree czy Marillion, prog metal w stylu Opeth, Dream Theater albo Tool. A wszystko to często w ramach jednego utworu. Na przykład otwierający album Marks of sin zaczyna się elektronicznym motywem w stylu Radiohead albo Archive, aby potem przejść w brzmienie typowo metalowe- ciężkie riffy, zdecydowana, szybka perkusja. Równie dynamiczny Code of death, łączący grę gitary akustycznej i elektrycznej przywodzi na myśl niektóre kompozycje Opeth. Stone rules ma z kolei w sobie coś ze stylistyki Tool. Natomiast następujący po nim Under My Eyelids zaczyna sie trip-hopowym motywem, niczym z utworu Radiohead. Zaś w dalszej części utworu można doszukać się podobieństw do muzyki Marillion.
Mimo całego tego eklektyzmu materiał na In Between nie przytłacza, nie męczy, nie nurzy, nie sprawia wrażenia przeładowanego czy "przekombinowanego". A to głównie dzięki mnogości pięknych, poruszających, łatwo zapadających w pamięć melodii. I chociaż album może wydawać się pod pewnymi względami trudny, słucha się go bez wysiłku i z prawdziwą przyjemnością. Pozycja godna polecenia każdemu, kto lubi muzykę progresywną. I nie tylko.


